Hej wszystkim oto część druga rozdziału pierwszego, dość krótka i raczej nie wiele wnosi. Mam nadzieję że, nie sknociłam dialogów, niezbyt umiem je pisać. Życzę miłego czytania i dziękuje za pozytywne komentarze pod poprzednim postem to bardzo mnie zmotywowało do dalszego pisania.
Rozdział 1 cz.2
Hope wychodząc na korytarz rozejrzała się niepewnie w obie strony.
Po lewej zauważyła coś co wyglądało na drzwi windy. Podeszła do
nich i spojrzała na znajdujący się obok panel. Ostrożnie położyła
na nim dłoń. Nagle rozległ się wyjący jak stado potępieńców
alarm, a gdzieś nad nią rozbrzmiał wyprany z emocji Głos z
brytyjskim akcentem.
-Nieautoryzowany
dostęp, proszę się cofnąć.
Przestraszona rozejrzała się dookoła, nijak nie mogąc określić
skąd dochodzi ten Głos.
-Bez
paniki to tylko mój AI, nazywa się Jarvis. Zapomniałem mu
powiedzieć żeby przyznał ci dostęp.-odezwał się ktoś za nią.
Obejrzawszy się zauważyła mężczyznę w średnim wieku o
czekoladowych włosach i takich samych oczach.
-Przepraszam
ale kim pan jest?-zapytała niepewnie.
-Anthony
Edward Stark dla znajomych Tony- superbohater, playboy, milioner i
filantrop.-odpowiedział szczerząc zęby.- A ty kotku?
-Hope,
po prostu Hope.
-Miło
mi, po prostu Hope. Masz ochotę na obiad? Dziś gotuje kapitan
mrożonka więc jest szansa na normalne żarcie.
-Kto
gotuje?-zapytała ze zdumieniem
Tony wywrócił oczami.
-Znaczy
się Steve, chyba go poznałaś nie?-odpowiedział wesoło.
-Tak
tylko nie bardzo rozumiem czemu nazywa go pan kapitanem mrożonką.
-Po
pierwsze-zaczął brunet-nie pan, tylko Tony, a jeśli chodzi o
kapitana mrożonkę to sama go zapytaj. A teraz chodźmy w końcu coś
zjeść.- zakończył swój monolog ze zniecierpliwieniem milioner.
Idąc za swoim przewodnikiem Hope stwierdziła że, chyba polubiła
Tony'ego i jego poczucie humoru. Kiedy weszli do kuchni, po pokonaniu
dwóch pięter, powitał ją apetyczny zapach i uśmiechnięty Steve
krzątający się po kuchni.
Hope usiadła przy dużym stole obserwując blondyna, który właśnie
wyciągnął z piekarnika zachęcająco wyglądającą zapiekankę. W
tym momencie do kuchni weszły kolejne cztery osoby-trzech mężczyzn
i jedna kobieta. Uwagę Hope przykuł szczególnie potężnie
zbudowany blondyn, ubrany w zbroję i powiewającą czerwoną
pelerynę. Wyglądał jakby się urwał ze zjazdu fanów
fantastyki. Musiała mieć dość głupią minę bo Tony zaczął się
śmiać w sposób niekontrolowany, a Steve wydał z siebie zduszony
chichot. Natomiast właściciel tego stroju całkowicie
zignorował nagłe zainteresowanie jego osobą i opadł na krzesło
obok Hope.
-No
więc- powiedział Strak gdy trochę się uspokoił, a reszta zajęła
miejsca przy stole.- witamy w naszej wesołej, lekko dysfunkcyjnej
rodzince.
No więc kolejny rozdział też spoko.
OdpowiedzUsuńTylko gdyby były dłuższe to byłabym wniebowzięta ;P
Oprócz tego wszystko OK. Nie ma za dużo błędów ortograficznych. Takie Fanfiction to ja lubię xd
P.S Takie pytanko - można reklamować w komentarzach swoje blogi? Bo niektórzy na to pozwalają, ale inni nie. A ja zaczynam FF z Avengersów i muszę się trochę reklamować xddd
Na przyszłość postaram się dodawać całe rozdziały, a nie podzielone na części więc będą dłuższe XD A jeśli chodzi o reklamowanie się w komentarzach to tak pozwalam na to, ale tylko blogi o podobnej tematyce(Avengersi, Marvel itp.) Dzięki za komentarz :)
UsuńPozdrawiam Sophy
Ehehe Tony, AJ LOF JU XD
OdpowiedzUsuńNo ale ten... Sorki, że nie zauważyłam rozdziału wcześniej.
Jest świetnie ;) Podobają mi się dialogi i twój styl pisania no i ortografia spoko więc aż miło się czyta. Czekam na dalszy rozdział, weny życzę cx