piątek, 17 lipca 2015

Rozdział 1 cz.2

Hej wszystkim oto część druga rozdziału pierwszego, dość krótka i raczej nie wiele wnosi. Mam nadzieję że, nie sknociłam dialogów, niezbyt umiem je pisać. Życzę miłego czytania i dziękuje za pozytywne komentarze pod poprzednim postem to bardzo mnie zmotywowało do dalszego pisania.
Rozdział 1 cz.2
Hope wychodząc na korytarz rozejrzała się niepewnie w obie strony. Po lewej zauważyła coś co wyglądało na drzwi windy. Podeszła do nich i spojrzała na znajdujący się obok panel. Ostrożnie położyła na nim dłoń. Nagle rozległ się wyjący jak stado potępieńców alarm, a gdzieś nad nią rozbrzmiał wyprany z emocji Głos z brytyjskim akcentem.
-Nieautoryzowany dostęp, proszę się cofnąć.
Przestraszona rozejrzała się dookoła, nijak nie mogąc określić skąd dochodzi ten Głos.
-Bez paniki to tylko mój AI, nazywa się Jarvis. Zapomniałem mu powiedzieć żeby przyznał ci dostęp.-odezwał się ktoś za nią.
Obejrzawszy się zauważyła mężczyznę w średnim wieku o czekoladowych włosach i takich samych oczach.
-Przepraszam ale kim pan jest?-zapytała niepewnie.
-Anthony Edward Stark dla znajomych Tony- superbohater, playboy, milioner i filantrop.-odpowiedział szczerząc zęby.- A ty kotku?
-Hope, po prostu Hope.
-Miło mi, po prostu Hope. Masz ochotę na obiad? Dziś gotuje kapitan mrożonka więc jest szansa na normalne żarcie.
-Kto gotuje?-zapytała ze zdumieniem
Tony wywrócił oczami.
-Znaczy się Steve, chyba go poznałaś nie?-odpowiedział wesoło.
-Tak tylko nie bardzo rozumiem czemu nazywa go pan kapitanem mrożonką.
-Po pierwsze-zaczął brunet-nie pan, tylko Tony, a jeśli chodzi o kapitana mrożonkę to sama go zapytaj. A teraz chodźmy w końcu coś zjeść.- zakończył swój monolog ze zniecierpliwieniem milioner.
Idąc za swoim przewodnikiem Hope stwierdziła że, chyba polubiła Tony'ego i jego poczucie humoru. Kiedy weszli do kuchni, po pokonaniu dwóch pięter, powitał ją apetyczny zapach i uśmiechnięty Steve krzątający się po kuchni.
Hope usiadła przy dużym stole obserwując blondyna, który właśnie wyciągnął z piekarnika zachęcająco wyglądającą zapiekankę. W tym momencie do kuchni weszły kolejne cztery osoby-trzech mężczyzn i jedna kobieta. Uwagę Hope przykuł szczególnie potężnie zbudowany blondyn, ubrany w zbroję i powiewającą czerwoną pelerynę. Wyglądał jakby się urwał ze zjazdu fanów fantastyki. Musiała mieć dość głupią minę bo Tony zaczął się śmiać w sposób niekontrolowany, a Steve wydał z siebie zduszony chichot. Natomiast  właściciel tego stroju całkowicie zignorował nagłe zainteresowanie jego osobą i opadł na krzesło obok Hope.
-No więc- powiedział Strak gdy trochę się uspokoił, a reszta zajęła miejsca przy stole.- witamy w naszej wesołej, lekko dysfunkcyjnej rodzince.

3 komentarze:

  1. No więc kolejny rozdział też spoko.
    Tylko gdyby były dłuższe to byłabym wniebowzięta ;P
    Oprócz tego wszystko OK. Nie ma za dużo błędów ortograficznych. Takie Fanfiction to ja lubię xd

    P.S Takie pytanko - można reklamować w komentarzach swoje blogi? Bo niektórzy na to pozwalają, ale inni nie. A ja zaczynam FF z Avengersów i muszę się trochę reklamować xddd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na przyszłość postaram się dodawać całe rozdziały, a nie podzielone na części więc będą dłuższe XD A jeśli chodzi o reklamowanie się w komentarzach to tak pozwalam na to, ale tylko blogi o podobnej tematyce(Avengersi, Marvel itp.) Dzięki za komentarz :)
      Pozdrawiam Sophy

      Usuń
  2. Ehehe Tony, AJ LOF JU XD
    No ale ten... Sorki, że nie zauważyłam rozdziału wcześniej.
    Jest świetnie ;) Podobają mi się dialogi i twój styl pisania no i ortografia spoko więc aż miło się czyta. Czekam na dalszy rozdział, weny życzę cx

    OdpowiedzUsuń