piątek, 12 czerwca 2015

Powitanie

Witajcie,witajcie w tym niewielkim kawałku internetu, który zagospodaruję moją radosna twórczością. Przedstawiam wam prolog do mojego fanfic na temat Avengers'ów oraz oczywiście Lokiego. Powstał on głównie na podstawie filmów ,,Thor'' oraz ,,Avengers''. Mam nadzieję ,że przypadnie wam do gustu zarówno fabuła jak i mój sposób pisania. Nie zapomnijcie komentować szczególnie jeśli macie jakieś uwagi i rady, ponieważ dopiero zaczynam moją przygodę z pisaniem i jestem otwarta na wasze sugestie. Przepraszam również za wszelkie błędy interpunkcyjne i ortograficzne. Zapraszam do czytania.

~Prolog~
Życie superbohatera nie należało do tych z gatunku beztroskich,spokojnych i pełnych rutyny. Tony Stark doskonale o tym wiedział. Ratowanie świata przed atakiem paskudnych, wielkich kosmitów z innego wymiaru czy też walka ze złoczyńcami-codzienność. Jak również zmaganie się z chordami wścibskich dziennikarzy, którzy wszędzie szukają skandali i całymi rzeszami fanów błagających o zdjęcia, autografy i nie wiadomo co jeszcze. Kiedy jednak wraca się do domu po kolejnym jakże nudnym, irytującym bankiecie, marzy się o wygodnym łóżku a nie o znalezieniu pod swoimi drzwiami... No właśnie. Pod drzwiami Stark Tower, obecnej bazy Avengers'ów leżało ciało młodej dziewczyny. Mogła mieć jakieś dwadzieścia lat. Tony zamarł patrząc na nie z mieszaniną zdumienia i strachu. Powoli, ostrożnie pochylił się nad nim sprawdzając puls. Odetchnął z ulgą-żyła.
Przyjrzawszy się jej uważniej dostrzegł ,że jest nienaturalnie wychudzona, a jej ciało pokrywają liczne siniaki i wciąż krwawiące rozcięcia. Na drobną, wymizerowaną twarz opadały jej krótkie, ciemnoblond włosy wyglądające jakby je ścięto tępymi nożycami do trawy.
Najdelikatniej jak umiał wziął ją na ręce i ruszył w stronę windy.
Kiedy drzwi windy powoli rozsunęły się ukazując ogromny salon Stark Tower, Tony natychmiast zauważył ,że w ich kwaterze odbywa się jeden z licznych wieczorków filmowych. Na długiej, czerwonej kanapie, przed plazmowym telewizorem leżeli rozwaleni Thor, Clint oraz Steve z wielgachną miską popcornu. Natasha zajęła swój ulubiony fotel, który zapadał się pod jej ciężarem niczym truskawkowa galaretka. Bruce jak można się było spodziewać, siedział po turecku na dywanie i popijał kakao. Stark nigdy nie mógł zrozumieć jak można pić to przesłodzone świństwo.
-No nareszcie jesteś Ton...-zawołał Barton z kanapy, ale urwał w pół słowa widząc nieprzytomną dziewczynę w ramionach milionera.
Tymczasem Banner podniósł się z dywanu i podszedł do nich, przyglądając się nieznajomej fachowym okiem lekarza. Po chwili z westchnieniem wyciągnął okulary z kieszeni i założywszy je na nos stwierdził: Zapowiada się długa noc.
Stark z niechęcią przyznał mu rację. Nawet on był w stanie spostrzec ,że dziewczyna potrzebuje natychmiastowej pomocy medycznej.
-To bierzmy się do roboty doktorku-powiedział z goryczą idąc do kuchni po niezbędną w takich sytuacjach dawkę kofeiny. Steve również się podniósł. Jako żołnierz miał całkiem niezłe doświadczenie w takich wypadkach.
I tak upłynęła kolejna bezsenna noc w Stark Tower, przerywana tylko krótkimi wycieczkami do kuchni po kawę i przekąski.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz